Uncategorized

Na co czekasz?

Od dawna wiedział, gdzie ma jej szukać i jak ją spotkać. Zanim wejdzie, przypatruje jej się chwilę. Tak, to ona. Nie mylił się. Cały czas była u siebie…

Co robi? Nic nadzwyczajnego, to co każdego dnia. Sprząta, przygotowuje posiłek, modli się. Można by pomyśleć, że wcale się go nie spodziewa, że nie czeka…

A jednak jej czekanie jest czymś więcej niż zwykłym wypatrywaniem, niż podporządkowaniem każdej czynności owemu czekaniu. Nie brakuje jej skupienia na tym, co tu i teraz. Mimo oczekiwania – a czeka chyba tak, jak nikt inny nie czekał –  potrafi wieść normalne życie. I choć na zewnątrz wszystko w niej wydaje się takie jak przedtem, to tam w głębi… coraz większy żar, oddanie, gotowość na to, co nowe i to poruszenie gdzieś na skraju duszy, którego nie rozumie, którego nie umie jeszcze nazwać. Rodzące się „tak” na wszystko, co dotąd niemożliwe.

Maryja była u siebie a Anioł wiedział gdzie jej szukać. Była przy sobie, przy swoim sercu, nie błądziła myślami tu i tam, nie zamartwiała się tym, co niepotrzebne. Zastał ją w jej codzienności, takiej jaką miała. Czekała na to, co naprawdę ważne, choć miała być może tysiąc powodów, by czekać na coś zupełnie innego. Nie wierzę, że posiadała wszystko, że po ludzku niczego jej nie brakowało. A jednak nie brak, ale odczucie łaski, która za nim stoi. Nie rozczarowanie, a nadzieja.

Bo oczekiwanie to tak naprawdę czas, który poprzedza coś wyjątkowego, wielkiego, ważnego.

To cudowne, że właśnie takiego spojrzenia na „czekanie” uczy nas Kościół. Moment Zwiastowania jest niesamowity. Izraelici czekali na niego setki lat, a dla Maryi to właśnie teraz rozpoczyna się jej osobisty czas oczekiwania. Może także po to, aby czas oczekiwania, który przeżywamy teraz wszyscy nabrał dla nas zupełnie innego, bardziej osobistego charakteru – tak jak u Niej.

Zapraszam Cię do Twojej drogi przez to oczekiwanie i… oczekiwania. Moje i Twoje. Właśnie w tym czasie Adwentu. Kilka tekstów, świadectw i okazji do osobistego zatrzymania.